wtorek, 10 lipca 2018

Ulubieńcy kosmetyczni maj & czerwiec 2018 :)

HEJ ŁOBUZY!


        Ostatni post z ulubieńcami kosmetycznymi pojawił się w listopadzie!, więc najwyższa pora na aktualizację. Mamy już prawie połowę wakacji za nami (Ja już tylko czekam na dyplom ze studiów podyplomowych! bo wszystkie egzaminy, zaliczenia, prace dyplomowe oddane i zaliczone! Jupi, więc mam mini wakacje!). 

P.S. Nie ma tego za dużo zaledwie 5 kosmetyków (ale za to jakich!) w tym tylko jeden z kolorówki. Jesteście ciekawi to zapraszam Was dalej!.





  1. Paletka cieni Little Star, My Secret 

      Kupiłam ją jakiś czas temu na wyprzedaży i powiem Wam jedno to istna petarda! Nawet dla takiego amatora makijażu jak Ja!. Piękne połyskujące cienie, którymi bez problemu możemy zrobić makijaż zarówno dzienni jak i wieczorowy (mam nadzieję, że chociaż trochę udało mi się złapać ten efekt na zdjęciu). Znajdziemy w tej paletce delikatne złoto, 2 metaliczne cienie: chłodny brąz oraz ciepły odcień rdzawego złota?. Wszystkie trzy cienie przypadły mi mega do gustu. Dwa ostatnie najlepiej aplikować palcem-mają one taką jakby mokrą konsystencję (bez osypywania się cieni uzyskamy najlepszy efekt na powiece!). Cienie jak za taką cenę mają powalająca pigmentację! A i trwałość jak na opadającą powiekę powala na kolana! Nie ma się do czego przyczepić! Zakochałam się i mam ochotę na inne paletki!



2. Pudrowo-matująca mgiełka w sprayu, Efektima


Moja cera jest mieszana ze skłonnością do niedoskonałości i nieszczęsnymi rozszerzonymi porami i naczynkami. Mgiełka trafiła do mnie podczas ostatniej edycji Meet Beauty. Dlatego z zapałem zabrałam się za testowanie (akurat skończyła się moja mgiełka z Lirene, pojawi się niedługo w denku). W środku buteleczki zamknięte są malutkie kuleczki, które po wstrząśnięciu łączą się w całość. Na tą porę roku spryskuję twarz albo na krem BB, albo tylko na krem z filtrem! I w obu przypadkach sprawdza się świetnie! Nie jest to na pewno efekt matu jaki byśmy uzyskali po pudrze matującym, ale mi jak najbardziej odpowiada. Mgiełka eliminuje lepkość, pozwala mi uzyskać naturalne wykończenie no make up. Nie obciąża, nie zapycha. Nie podrażnia. Nie ściąga skóry. Pory po użyciu faktycznie są mniej widoczne a skóra bardziej wygładzona!. Ma przyjemny zapach! Dla skóry tłustej może być za słaba :(.

3. Naturalny olejek wielofunkcyjny Stay Calm, Annabelle Minerals


Przetestowałam go na każdy z możliwych sposobów! Raz było dobrze, innym razem lepiej nie mówić. Jednak gdyby było tak źle jak piszę to by go chyba nie było w ulubieńcach? Co nie? No więc za co tak naprawdę go polubiłam!. Podoba mi się jak sprawdza się w demakijażu! sprawdza się również świetnie jako serum na twarz, dekolt, szyję, jako olejek na końcówki włosów. Ba świetnie się sprawdza do olejowania włosów! włosy są odżywione i nie puszą się tak jak zwykle. A jeśli chodzi o pielęgnację twarzy to: skóra po użyciu olejku jest bardziej promienna, zdrowsza, goi wszystkie niedoskonałości! Ideał! Cena jak najbardziej jest adekwatna do jakości i wydajności! Wystarczy niewielka ilość serio a Ja go sobie ani trochę nie żałuje a z buteleczki bardzo wolno mi ubywa! Z pewnością duże znaczenie ma gęsta konsystencja! Jednak mimo wszystko przyjemnie rozprowadza się na skórze!
Z pewnością to nie moja ostatnia buteleczka za tą wielofunkcyjność. 


4. Szampon Anty-żółty efekt do włosów blond, siwych i rozjaśnionych, Delia Cameleo


Kiedy rozjaśniłam włosy...szukałam szamponu, który pozwoli mi się jak najdłużej cieszyć pięknym blondem. I wtedy natrafiłam na niego! Już od pierwszego użycia można zauważyć ogromną różnicę. Trzymam go trochę dłużej niż zaleca producent, ale wtedy włosy uzyskują piękny chłodny odcień! Nie używam go za każdym razem! Tylko co 2-3dni. Jest wydajny! Ogromny plus za pompkę. Teraz poluję na odżywkę! Polujcie na niego bo warto! Minusów brak! 

5.Peeling 3 enzymy, Tołpa


A na koniec najbardziej kontrowersyjny produkt! Jedni go kochają, inni nienawidzą! Ja też myślałam, że się nie polubimy...bo za pierwszym razem myślałam, że wypali mi skórę! Jednak dałam mu drugą szansę i to był strzał w 10! bo teraz już się z nim nie rozstaję (co widać po opakowaniu!). Zapach jest cudowny, egzotyczny, umila nam czas oczekiwania! Oczyszcza, wygładza skórę z pewnością jest to zasługa enzymów owocowych! Tylko po pierwszym użyciu moja skóra była podrażniona, później nic takiego nie zauważyłam. Suche skórki znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Delikatnie nawilża moją skórę. Efekt wygładzenia i rozjaśnienia skóry widoczny jest jeszcze przez kilka dni. Zdecydowanie warto go poznać bliżej. Dla osób z cerą wrażliwą czy sucha niestety może być za mocny :(.


I to by było na tyle.

Jakie kosmetyki podbiły ostatnio Wasze serduszka? Znacie coś z moich ulubieńców?

 Dajcie znać! Chętnie się dowiem. 



Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,





Czytaj dalej »

czwartek, 5 lipca 2018

Maska do włosów z olejem mango, Kallos-recenzja #67

HEJ ŁOBUZY!


         Dzisiaj przychodzę do Was z totalną nowością maską do włosów Mango marki Kallos. Kupiłam ją już jakiś czas temu, więc najwyższa pora co nieco Wam o niej powiedzieć. Jak wiecie lub nie jestem zakochana po uszy w masce do włosów Mango i Olej Opuntia marki L'biotica. Dlatego gdy zobaczyłam nowość z Kallosa Mango (która de facto jest połowę tańsza i jest jej dwa razy tyle co L'biotica żal było jej nie sprawdzić na swoich włosach). Czy przebiła moją ulubioną maskę do włosów? Tego dowiecie się z mojej recenzji. 



Dzisiejszy bohater recenzji:


Obietnice producenta:


Maska została wzbogacona w witaminy i olej z Mango, który przywraca i chroni kondycję włosa, zapewnia im jedwabiście błyszczący, gładki i elastyczny wygląd. Odżywka sprawia, że włosy stają się łatwe w rozczesywaniu, gęste, błyszczące bez obciążeń. Wysoka zawartość witamin z olejkiem Mango stymuluje nadmiar sebum w celu nawilżenia włókien włosów zwłaszcza suchych i zniszczonych. Olej z Mango zapewnia ochronną osłonę włosów, chroniąc przed wysuszeniem i zapobiega dalszym uszkodzeniom.


Sposób użycia:

Stosuj po umyciu włosów, na suchych włosach. Należy spłukać po 5 minutach.


Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Aminopropyl Dimethicone, Isohexadecane, Parfum, Mangifera Indica Seed Oil, Citric Acid, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazoline, Methylisothiazoline. 


Moja opinia:


Maskę znajdziemy w plastikowym słoiku o pojemności 1000 ml!. Pachnie niestety dla mnie za delikatnie mango (bardziej wyczuwam chemię niż w L'biotica :(). Ma gęstą konsystencję, jest mega wydajna (bodajże testuje ją drugi miesiąc a jeszcze mam większą połowę!). 
Z pewnością nie jest to maska do włosów mocno zniszczonych! Maskę z opakowania wydobywa się bez problemu. Maska nie spływa z włosów, dobrze się na nich rozprowadza. 
Maska nie obciąża, nie przyspiesza ich przetłuszcza i daje subtelny błysk na włosach. Włosy po użyciu są miękkie i gładkie (nie da się przesadzić z ilością maski na włosach, moje włosy ją chłoną jak gąbka). Ułatwia rozczesywanie (a to po rozjaśnianiu włosów mój największy problem bo moje włosy obecnie nie są ani proste ani kręcone to takie a'la fale tylko trochę napuszone). Bez problemu można ją używać codziennie! Włosy są odbite u nasady! Niestety efekt nie jest piorunujący jak po L'biotice i osoby szukające mega silnej regeneracji będą zawiedzone..ale do codziennej delikatnej pięlegnacji będą jak znalazł np. do rozczesywania włosów. Nie obraziłabym się gdyby mocniej nawilżała (ale ostatnio stosuję ją razem z kilkoma kroplami  oleju marakują przed myciem włosów i widzę pierwsze efekty!). Ba można ją nawet stosować (oczywiście z umiarem) jako odżywkę bez spłukiwania- ładnie dociąża moje włosy i ogranicza puch!. 
Cena: około 11 zł/ Dostępność: drogeria Laboo, ezebra.pl. 


Moja ocena:

7/10


Jeśli szukacie maski do codziennej pięlegnacji to coś dla Was. Niestety nie zregeneruje bardzo zniszczonych włosów, ale do rozczesywania włosów będzie idealna. A poza tym można ją także stosować jako odżywkę bez spłukiwania-ładnie dociąża i ogranicza puch na włosach. Włosy po niej są miękkie, lekkie i gładkie, odbite u nasady. Zapach ma typowo chemiczny, delikatnie czuć mango :(. 



Stosowałyście? Jakie są Wasze doświadczenia z maskami marki Kallos? Polecacie jakieś inne wersję?:)Chętnie się dowiem.




Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,





























































































Czytaj dalej »

piątek, 29 czerwca 2018

LEKKI MUS DO PIELĘGNACJI CIAŁA| ŚWIEŻY OGÓREK & HERBATA MATCHA| DZIKA MALINA & BIAŁA HERBATA, NIVEA- RECENZJA #66

HEJ ŁOBUZY!


        Jak wiecie należę do Grona Przyjaciółek Nivea i co jakiś czas przychodzą do mnie nowości tej marki. Tym razem padło na nowe lekkie musy do pięlegnacji ciała w dwóch intrygujących zapachach ogórka i maliny. Jeden z nich szczególnie o dziwo przypadł mi do gustu..drugi zapach natomiast niekoniecznie. 
Jeśli chcecie wiedzieć jaki zapach mnie oczarował to zapraszam Was dalej. 

P.S. Wiecie co na początku gdy otworzyłam paczkę to myślałam, że są to nowe wersje zapachowe musów pod prysznic! Brawo JA :D. Dopiero po chwili przeczytałam, że to musy do pięlegnacji ciała. 

P.S.2. Wiecie, że uwielbiam wszelkiego rodzaju pianki do ciała, więc z tymi dwoma "gagatkami" nie mogło być inaczej :D.




Ciesz się rozpieszczającą chwilą z nowym musem NIVEA®. Delikatny i lekki jak chmurka szybko się wchłania i zapewnia natychmiastowe nawilżenie. Puszysty mus nasycony kuszącym połączeniem zapachów dzikiej maliny i białej herbaty sprawi, że Twoja skóra zapragnie więcej!
  • Delikatny i lekki jak chmurka mus szybko się wchłania i zapewnia natychmiastowe nawilżenie
  • Kuszące połączenie zapachów dzikiej maliny i białej herbaty

Ciesz się zmysłową ucztą z nowym musem NIVEA. Delikatny i lekki jak chmurka szybko się wchłania i zapewnia natychmiastowe nawilżenie. Puszysty mus nasycony zapachem świeżego ogórka i herbaty matcha zaspokoi pragnienie Twoich zmysłów na prawdziwe orzeźwienie!
  • Delikatny i lekki jak chmurka mus szybko się wchłania i zapewnia natychmiastowe nawilżenie
  • Kuszące połączenie zapachów świeżego ogórka i herbaty matcha





Moja opinia:


Musy znajdziemy w poręcznych buteleczkach w dwóch wersjach kolorystycznych zielonym dla ogórka i różowym dla maliny o pojemności 200 ml. Piankę bez problemu wydobywa się 
z opakowania typowego dla dezodorantu czy popularnych pianek pod prysznic, które znam
 i uwielbiam! Owa pianka bardzo szybko się wchłania, nie jest tłusta i nie klei się a na dodatek pięknie pachnie. Delikatnie wyczuwam popularny kosmetyk marki Nivea. Konsystencja gęsta, ale bardzo lekka! Przyjemnie się rozprowadza po ciele. Niestety, ale muszę to przyznać! dla typowo suchej skóry będzie za lekki! Jednak Ja ostatnio bardzo się polubiłam z balsamami i moja skóra jest mi za to bardzo wdzięczna! I lekki mus jest dla niej wystarczający. Wydajność: +/- 2 tygodnie!
Zapach świeży ogórek & herbata matcha: na początku myślałam, że będzie dla mnie idealny (bo nie przepadam za zapachem malin), ale okazało się inaczej i głupio przyznać (ale mi przypominał on zapachem typowe kosmetyki do depilacji ciała!Serio!) i koniec końców zamiast pachnieć orzeźwiającym ogórkiem pachniał kiepsko (a u mnie żebym coś lubiła stosować musi ładnie pachnieć!) i koniec końców powędrował do teściowej, której przypadł do gustu :).


Zapach dzika malina & biała herbata: o zgrozo polubiłam się z nim mimo, że zapachu malin nie lubię :D. Jednak w tym przypadku maliny przeplatane są z białą herbatą i może dlatego się z nim polubiłam. 
Dla tych, którzy uwielbiają zapach kremu Nivea jest wersja zapachowa z olejkiem migdałowym! Jeśli gdzieś na nią trafię  z pewnością wypróbuje. 

Moim faworytem zdecydowanie jest: dzika malina & biała herbata! Zapach jest bardzo owocowy taki idealny na wiosnę/lato :)

Cena: około 20 zł/ Dostępność: np. drogeria Rossmann i inne. 




Skład:

Aqua, Glycerin, Isobutane, C15-19 Alkane, Isopropyl Palmitate, Paraffinum Liquidum, Stearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Propane, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Butyrospermum ParkiiButter, Alcohol Denat., Dimethicone, Butane, Distarch Phosphate,Talc, Trisodium EDTA, Sodium Cetearyl Sulfate, Citric Acid, Phenoxyethanol, Linalool, Limonene, Geraniol, Benzyl Alcohol,Citronellol, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.


Jak stosować?


1. Mocno wstrząśnij przed użyciem.
2. Trzymając pionowo, wyciśnij niewielką ilość musu.
3. Delikatnie wmasuj mus  w skórę. Nie wymaga spłukiwania. 


Inne recenzje kosmetyczne marki Nivea:

>> Micelarne szampony (wzmacniający oraz głęboko oczyszczający);

>> Pielęgnujący balsam do ust Orzeźwiająca mięta;

>> Olejek w kremie do rąk Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba;

>> Olejek w balsamie Kwiat Wiśni i Olejek Jojoba;

>> Suchy olejek do ciała;

>> Regenerująca pianka i lakier do włosów;

>> Urban Skin (krem na dzień i na noc oraz maseczka);

>> Dwufazowy płyn do demakijażu oczu;

>> Jedwabisty mus do mycia ciała rabarbar i malina;

>> Nawilżający balsam do opalania;

>> Mleczny duet (szampon i odżywka);



Znacie? Lubicie? Na jaki zapach byście się skusiły? Chętnie się dowiem.




Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,

Czytaj dalej »

niedziela, 24 czerwca 2018

Rozświetlający rytuał Le Petit Marseillais :) (olejek do ciała, dezodorant do ciała oraz mleczko do ciała)

HEJ SŁONECZKA!


        Za oknem znowu szaro, buro i ponuro! I brr zimno jakby był początek wiosny a nie początek lata...Dlatego postanowiłam dzisiaj opisać nowy #rozswietlajacyrytuałlpm, którego udało mi się zostać ambasadorką. Post miał się pojawić wcześniej, ale dwie prace dyplomowe do napisania  i przygotowania do  ślubu pochłonęły mnie bez reszty :( Jednak prace dyplomowe napisane i zaakceptowane :) a także ślub (odbył się tydzień temu!) już za nami! więc najwyższa pora napisać coś na blogu bo bardzo się  stęskniłam za tym miejscem i pisaniem no i za Wami!  :). Mam nadzieję, że Wy również czekaliście na jakieś nowości na blogu? Nie przedłużając zapraszam Was dalej. 

P.S. Udało mi się po raz pierwszy dostać do kampanii LPM :). Mam cichą nadzieję, że nie ostatni.


W paczce znalazłam trzy kosmetyki: olejek do ciała, dezodorant do ciała oraz mleczko do ciała i kilkanaście próbek mleczka do ciała, które powędrowały dalej :)
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak cała seria cudownie pachnie. 




Olejek do mycia ciała 

Cudowny zapach moreli! połączony z nutką kwiatów pomarańczy (no boski aż chciałoby się go zjeść :p). Jest niestety słabo wydajny! Zapach utrzymuje się jeszcze długo po kąpieli (możemy go zatrzymać na dłużej dzięki mleczku do ciała!). Nie pozostawia tłustej warstwy (czego szczerze mówiąc się obawiałam! a miło się zaskoczyłam) . Olejek bardzo szybko wchłania się w skórę pozostawiając ja pachnącą i nawilżoną. Nie podrażnia i nie uczula. Ma bardzo lekką konsystencję (po kontakcie  z wodą tworzy się otulająca pachnąca delikatna pianka do mycia). Pojemność: 250 ml. Dla mnie BOMBA! Cena: około 11 zł/ Dostępność: np. Rossmann. Na pewno kupię kolejne opakowanie!




Dezodorant do ciała


Tutaj niestety się nie do końca polubiliśmy :( Ja niestety nie potrafię się dogadać z dezodorantami w sprayu (stosuje je bardzo rzadko...o niebo lepiej współpracuje mi się z kulkami pod pachy- są mniej duszące w zapachu :(). Działanie zdecydowanie na plus, ale zapach jak dla mnie jest za mocny! Nie zostawia śladów na ubraniach. Pojemność: 200 ml. Powędrował dalej niestety :( Osoba, która obecnie go testuje jest bardzo zadowolona. Cena: około 15 zł/ Dostępność: np. Rossmann. Niestety nie skuszę się na kolejne opakowanie. A i dodam, że nie zawiera w składzie aluminium!



Mleczko do ciała 

Mleczko podobnie jak olejek do mycia znajduje się w plastikowym opakowaniu tylko, że z pompką o pojemności 250 ml. Dodatkowo posiada zabezpieczenie przed niepotrzebnym naciśnięciem (co uważam za duży plus!). Konsystencja w przeciwieństwie do olejku jest gęsta i bardzo treściwa! Jest mega wydajny! Balsam bardzo szybko się wchłania, idealnie nawilża, mieniące się drobinki delikatnie błyszczą w promieniach słońca (chociaż w ten weekend pogoda nie zachęca :(). Nie jest to jakieś mega rozświetlenie! tylko takie bardzo delikatne i zdrowo. Cena: około 12 zł/ Dostępność: np. Rossmann. Moje must have na lato!




Prawie cała linia przypadła mi do gustu! Jednak faworytem jak dla mnie jest olejek do ciała! A na drugim miejscu mleczko do ciała a najmniej przypadł mi do gustu dezodorant do ciała. Największą zaletą wszystkich trzech kosmetyków jest zdecydowanie zapach!, który od razu kojarzy się z promieniami słońca i latem. 
Do dezodorantu do ciała wrócę jeśli kiedyś pojawi się w kulce!!!




#ambasadorkalpm #rozświetlającyrytuał 


A Wy znacie najnowszą kampanię LPM? 



Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,



Czytaj dalej »

czwartek, 31 maja 2018

"Dary losu" z Meet Beauty :)

HEJ ŁOBUZY!


        Minął już miesiąc od IV edycji Meet Beauty! Nie wiem kiedy ten czas tak szybko zleciał... A Ja jeszcze nie napisałam relacji z ostatniej edycji. Dzisiaj mam dla Was luźny post na temat upominków z Meet Beauty (cała relacja pojawi się w przyszłym tygodniu!). Nie przedłużając zapraszam Was dalej. To była moja 4 edycja i mam nadzieję, że nie ostatnia. 



Od Annabelle Minerals  dostałyśmy dwa cienie glinkowe!. Moje to: Frappe 
White Coffee. Za zrobienie zdjęcia na stoisku AM można było otrzymać w "nagrodę" jeden z 3 olejków wielofunkcyjnych. Ja wybrałam Stay Calm do cery skóry, suchej, wrażliwej oraz naczynkowej. Do wyboru macie jeszcze: Stay Pure do cery problematycznej oraz Stay Essential do skóry dojrzałej. Za jakiś czas dam Wam znać jak się sprawdza. 






Marka Neess do testów podarowała nam: swoją nowość bazę peel-off. Jestem jej bardzo ciekawa i może w końcu znajdę chwilę, żeby ją przetestować! kolorową posypkę Candy Effect No.2,  lakier hybrydowy 7596 (ciemny fiolet), szczoteczkę i pędzel do konturowania



Na warsztatach z Pierre Renne otrzymałam zestaw makijażowy:  puder w kamieniu
w odcieniu No 18 Warm Bronze, Liquid Shimmer, Liquid Primer
oraz fioletową pomadkę marki Miyo. 



Marka Tołpa do testów podarowała nam: peeling enzymatyczny (już go wypróbowałam jest świetny!), maskę oczyszczającą, żel micelarny oraz chusteczkę z kwasami.



Mediheal podarowało nam maski w płachcie (uwielbiam je jak wiecie).
 Za niedługo coś więcej Wam o nich napiszę. 




Na stoisku Roge Cavailles mogłyśmy sobie same wybrać zapach olejku do mycia.
 Ja postawiłam na orzeźwiający zapach.
 Od Bio Oil otrzymałyśmy mini wersję olejku na rozstępy i blizny. 



Efektima podarowała nam trzy mini peelingi do ciała: kokosowy, algowy
i węglowy
a także krem zwężający pory i mgiełkę matującą w sprayu.



O2 Skin podarowała nam: tlenowy krem-żel na dzień, tlenowy nawilżająco-odżywczo na noc, serum tlenowe oraz tlenowy rozświetlający krem-żel pod oczy
Jestem bardzo ciekawa tej marki!



Pomadka w płynie oraz lakier żelowy od So Chic!



Krem odmładzający Aplle Queen (krem odmładzający)Bartos. Ma świetny skład. Nie mogę się doczekać aż go wypróbuję. 


Na warsztatach Natura Siberica miałyśmy okazję robić własny peeling cukrowy i dodatkowo otrzymałyśmy modelujący krem do ciała z wodorostami z Wysp Owczych i dzikim jałowcem syberyjskim



Pollena Eva podarowała nam po indywidualnej konsultacji skóry: przeciwzmarszczkowy-matujący krem na dzień oraz intensywnie nawilżający balsam do ciała




I to by było na tyle!




Jeśli coś Was zaciekawiło to piszcie!  Z pewnością za jakiś czas pojawi się na ten temat recenzja. 
Za niedługo pojawi się relacja z wydarzenia. 





Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,






Czytaj dalej »

środa, 23 maja 2018

#OCH-OPOWIEM CI HISTORIĘ MAZGOO :)

HEJ ŁOBUZY!


            Dzisiaj mam dla Was nietypowy post bo wywiad z jedną znaną pewnie wszystkich blogerką Mazgoo :). Madzia to zwariowana kobieta, która nałogowo pije herbatę, od kilkunastu lat jest wegetarianką (podziwiam bo Ja bez kebsa bym nie przeżyła :D), panicznie boi się żab a na jej blogu znajdziecie mnóstwo inspiracji począwszy od naturalnej pięlegnacji skończywszy na kolorówce :). Niestety nie znam Magdy osobiście, chociaż nie raz widziałam ją na żywo :) ale zawsze jakoś nie mogłam się przełamać, żeby poznać ją osobiście a szkoda! Bo podobnie jak Ja lubi książki, granie na PS4 oraz seriale a no i nosi okulary :).Może kiedyś to nadrobimy :). Będzie trochę prywaty i dużo o blogowaniu :). Magda między innymi  uchyli nam rąbka historii powstania swojego bloga a także bez jakiego kosmetyku nie wyobraża sobie życia. Nie przedłużając zapraszam Was serdecznie na wywiad z Madzią. 
P.S. Wywiad powstał w ramach inicjatywy blogerek a szczególnie kochanej  Ingi, którą znam i cenię osobiście!. 






1. Gdybyś miała jednym słowem opisać swoje blogowanie, to….?


Jednym słowem mogłoby być naprawdę ciężko ale skłaniałabym się do WYCZERPUJĄCEGO SPONTANU. Pomysły na wpisy dopadają mnie nie w rożnych miejscach podczas spaceru, podczas słuchania muzyki a nawet podczas podróży, oj tak! podróżnicy to kopalnia inspiracji:) W takich chwilach wyciągam telefon lub planner (nic nie poradzę – lubię wersję papierową) i piszę w czasie przypływu weny. Zupełnie inaczej jest z recenzjami produktów. Mam swój magiczny notes w którym sumiennie notuje każde użycie produktu, opisuje sumiennie składy, skupiam się na tym jak kosmetyk wypada solo ale również czy współpracuje z innymi kosmetykami. Wierzcie mi, że te posty nie powstają szybko, wolę przygotować mniej wpisów w miesiącu ale stworzyć je tak aby każdy kto potrzebuje konkretnych informacji mógł je znaleźć na moim blogu. Posty staram się pisać w taki sposób w jaki sama chciałabym je czytać. Konkretna dawka informacji bez zbędnego lania wody, nie lukruję – jeśli coś nie pasuję napiszę o tym śmiało. Od małego stawiam na jakość nie na ilość. 


2. Co uważasz za swój największy atut?

I znowu pytanie z gatunku tych ciężkich - bo jak tu pisać o sobie. Chyba lepiej byłoby gdyby to inni dodali o mnie parę słów. Moim atutem jest zdecydowanie optymizm i wytrwałość. Nie należę do osób które załamują się pierdołami. Zawsze widzę wyjście z sytuacji a w chwili kiedy doświadczam stanu beznadziejnego, staram się wyciągnąć z tego wnioski -bo jak mawiał klasyk nic nie dzieje się bez przyczyny. Co do wytrwałości - nie pamiętam kiedy coś odpuściłam tzn nie zrozumcie mnie źle nie chodzi o zawistność a o konsekwencję, nigdy nie odpuszczam i jeśli w coś się angażuję to zawsze na 200%.


3. Kto lub co sprawiło, że zaczęłaś pisać bloga?

Zanim powstała MAZGOO pisałam przez kilka lat bloga na Onecie i dosyć mocno byłam zaangażowana w działalność w sieci jako grafik. Ogólnie do powstania aktualnego bloga namówił mnie mój Maciek który z całych sił zachęcał abym przekazywała swoją wiedzę dalej. Blog a właściwie nazwa została zaklepana w marcu 2013r. ale dopiero w grudniu tego samego roku pojawił się pierwszy wpis.Do pierwszego postu przyczyniła się moja choroba 
a mianowicie zwolnienie lekarskie oraz współistniejąca wtedy choroba porażenie Bella - kolokwialnie pisząc paraliż połowy twarzy. Ogromna ilość wolnego czasu i brak nowych wrażeń sprawiły, że opublikowałam swój pierwszy wpis.


4. Bez jakiego kosmetyku nie wyobrażasz sobie życia?

Zabrzmi banalnie a przecież nie powinno, bo piszę o własnym życiu ale postawiłabym zawsze na pastę do zębów Clinomyn, tonik kofeinowy do twarzy ECOLAB oraz żel- pianka do mycia twarzy - bardzo chętnie z tej samej serii.

5. Kim chcesz być lub jesteś z zawodu?

Z zawodu jestem mgr Pielęgniarstwa oraz Architektem Krajobrazu, miałam też epizod 
z grafiką ale zrezygnowałam ze studiów i nie mam na to papierka.Od dziecka natomiast chciałam być "chmurologiem" (obserwować i badać chmury) , być zębową wróżką (protetykiem) i robić zęby tym którzy przez braki w uzębieniu przestali się uśmiechać. Najbardziej marzyłam o projektowaniu ubrań, więc mam cichą nadzieję, że wreszcie ogarnę w domu maszynę do szycia i spełnię swoje plany z dzieciństwa.




6. Czego nie lubisz w ludziach?

O i tutaj podpadnę większości, ale nie lubię chamstwa i cwaniactwa, wkurza mnie też fakt gdy ktoś powiela moje słowa i traktuje moje przygody i powiedzenia jak swoje, arrrr!


7. Skąd czerpiesz inspiracje na pisanie postów?

Na to pytanie odpowiedziałam już trochę w punkcie pierwszym. Ludzie są inspiracją a 
w ogromnym % moi czytelnicy.Dostaję mnóstwo pytań dotyczących pielęgnacji, problemów skórnych, problemów medycznych. Ludzie nie pytają o to w komentarzach na blogu czy Ig, nie chcą chwalić się swoją bolączką publicznie i to akurat znam bardzo dobrze bo sama latami ukrywałam swoje uczulenie na słońce. Czasami śmieje się, że prowadzę też skrzynkę @, bo działam jak odpowiedz na gazetowe "listy do redakcji" :)) Ale tak poważnie, dostaję mnóstwo prywatnych tekstów w których jest wiele różnych problemów na które staram się odpowiadać recenzją sprawdzonego produktu, albo wpisem związanym bardziej ze wsparciem emocjonalnym albo wręcz przeciwnie totalnym chillem. 

8. Codzienny rytuał, coś co być musi np. poranna kawa?

Jedyny poranny rytuał na jaki mam czas to założenie okularów (bo jestem krótkowidzem) 
i pęd do łazienki pod prysznic. No chyba, że mam dzień wolnego wtedy kąpiel i z rozkoszą uruchamiam Netflixa, oglądam filmy z łóżka albo gram na ps4:)

9. Miewałaś myśli, aby zrezygnować z bloga?

Wiem, że często ludzi napadają takie myśli, ale dla mnie blogowanie to chwila odprężenia, taka zajawka którą lubi się robić a nie przykry obowiązek, więc nigdy nie sądziłam, aby zamknąć bloga. MAZGOO.PL to mój wirtualny notatnik, oprócz porad, recenzji, wpisów strickte dla influancerów są tam wpisy również bardziej osobiste - takie dla mnie. Mój dziennik internetowym w którym zaznaczam co lubię, a czego unikać jak ognia. Skarbnica która kompletuje wszystkie składy im mówi jak robić dobre zakupy. Co do wpisów bardziej emocjonalnych traktuje je jak pewnego rodzaju terapię, wygadania się z tego co mnie boli, co przeszkadza mi w tym świecie, a że mówię dużo to lubię też głośno ale tylko w momentach niezadowolenia.

10. W co prędzej zainwestujesz: kosmetyki do pielęgnacji, czy te kolorowe do 
makijażu? I dlaczego akurat taki wybór?

W pierwszej kolejności zawsze pielęgnacja - bez makijażu można się obejść ale przy mojej wymagającej i delikatnej skórze bez dobrego kremu czy toniku jest kiesko. Co nie zmienia faktu, że od dobrej kolorówki też nie uciekam.Zaznaczę tylko na koniec dla mnie inwestycja to nie zakup najdroższych produktów a te które błyszczą swym dobrym składem :).

I to by było na tyle :) 



Kochana Madziu dziękuję Ci za odpowiedzi :* Pozdrawiam :P
Mam cichą nadzieję, że wywiad Wam się spodobał i z przyjemnością przeczytacie pozostałe.


Wywiad powstał w ramach akcji MAJOWE BLOGOWANIE. 
Zapraszam Was na blogi kochanych dziewczyn, które również brały udział w akcji:
Natalkiwww.enestelia.pl (jeśli chcecie przeczytać "wywiad" ze mną to znajdziecie go właśnie u Natalki :))
Madziwww.mazgoo.pl


P.S. Dajcie znać czy Majowa Akcja Blogerek przypadła Wam do gustu :)



Piszcie śmiało :)
Do następnego :*
Pozdrawiam,


Czytaj dalej »